Polski ogrod jaki znamy

Polski ogrod jaki znamy

Pewnego leniwego niedzielnego popoludnia odpoczywalam w ogrodzie z moja mama, ktora odwiedza mnie tutaj w Anglii raz do roku. Wyciagajac sie na lezaku zapytalam ja czy moze podlac kwiaty w doniczkach? Moja mama nie zwazajac na upalny dzien wziela sie do pracy. Po chwili zapytala, “dlaczego masz tyle kwiatow w donicach skoro masz ogrod”? Odpowiedzialam, nie wiem?
Rozejzalam sie po moim malym ogrodzie i zaczelam sie zastanawiac dlaczego moj ogrod wyglada inaczej od tego w ktorym dorastalam? Wrocilam myslami do domu w Polsce, do ogrodu mojej babci, mojej mamy i do tych ogrodow, ktore widzialam w mojej rodzinnej wsi. Wszystkie te ogrody mialy wspolna ceche i jakze inna do tej tutaj w Anglii, minowicie kazdy dom i kazde gospodarstwo witalo ogromnym i obficie obsadzonym kwiatami ogrodem z przodu domu. Z rozczuleniem pamietam moja mame przekopujaca frontowy ogrodek na wiosne i sadzaca nowe cebulki zakilow i tulipanow (oczywiscie czerwonych) ale co najwazniejsze, wydeptujaca waskie sciezki w roznych ksztaltach od kol po przez romby do kwadratow. Cos, co fascynowalo mnie kiedys teraz niemalze wyglada komicznie poniewaz pamietam moja mame ganiaca mnie “zostan na sciezce!”.  Dlaczego kazdy w wiosce mial sciezki w ogrodzie? Odpowiedz jest prosta, zeby nie zniszczec kwiatow tych swiezo posadzonych czy nie ubic swiezo spulchnionej ziemi dla posianych nasion. Co jest najsmieszniejsze, pomimo tych wszystkich zapierajacych dech w piersiach pieknych ogrodow, nikt nie zrywal kwiatow do wazonu (no chyba, ze do kosciola na glowny oltarz, kazdy we wsi chcial aby jego kwiaty byly postawione na glownym oltarzu to bylo prawie jak wyroznienie!). Jak slodko teraz o tym myslec. Jaka funkcje wiec mialy te ogrodki kwiatowe? W mojej opini chyba tylko dwie; aby trafic na koscielny oltarz albo zeby nasz ogrodek byl lepszy niz ten sasiada, bo na pewno nie po to aby odpoczywac w nim na lezaku, przeciez lezak nie miescil sie na sciezce.

Z tylu domu natomiast bardzo czesto znajdowal sie sad i ogrod warzywny. Kazde gospodarstwo bylo samo-wystarczalne i z wysianych czesto prosto do gruntu nasion wyrastaly wszelkiego rodzaju warzywa, ktore byly spozywane sezonow albo przetwarzane domowymi sposobami lub przechowywane w kopcach czy ziemiankach az do nastepnego sezonu.

Klara the Polish scarecrow - what name do you give to your's?

Klara the Polish scarecrow – what name do you give to yours?

Zastanawiajac sie teraz dlaczego uprawialismy swoje warzywa? Nasuwa mi sie na mysl tylko jedna odpowiedz; bo nie mozna bylo ich kupic w lokalnym sklepie. Ten watek natomiast przywodzi na mysl problem o jajku i kurze, warzyw nie bylo w sklepie poniewaz kazdy uprawial swoje, czy kazdy uprawial swoje warzywa bo nie mozna bylo ich kupic w sklepie? Tak czy inaczej nawet teraz kiedy odwiedzam moja mame w Polsce i udaje sie do lokalnego sklepu po marchewke, sprzedawczyni patrzy na mnie dziwnym wzrokiem i pyta “to mama nie ma swojej?” i wrecza mi dwie zwiedniete marchewki co oznacza, ze teraz juz mamy marchewke w sklepie, aczkolwiek i tak nikt jej nie kupuje bo wciaz lubimy uprawiac swoja wlasna w naszych ogrodach na tylach domu.
Pozostawiajac nostalgie o polskim ogrodzie i wracajac teraz do mojego leniwego niedzielnego popoludnia stwierdzilam, ze moj brytyjski ogrod jest calkiem inny do tego w rodzinnym domu w ktorym dorastalam i pomimo tego, ze ma inna funkcje lubie go takim jaki jest. Jego funkcja jest rodzinna, moge w nim robic grilla i spedzac czas z moja rodzina, leniwa bo moge postawic lezak gdziekolwiek na trawie i czytac ksiazke, zabawna bo moge biegac po trawie z moja mala siostrzenica Hania i nie musimy sie martwic o pozostanie “na sciezce”.
Pomimo tego zastanawiam sie jak by wygladal moj ogrod jesli bym nie wyjechala z Polski? Prawdopodobnie tak jak ogrod mojej mamy, pelny kwiatow, ktorych nie mozemy zrywac i pelny warzyw i owocow, co oznacza ciezka prace, ale przynajmniej nie musiala bym sie martwic o podlewanie kwiatow w doniczkach bo wszystko wyrasta z gruntu.
A ty drogi czytelniku z kad bierzesz swoja marchewke?
The end.

Chciałbyś napisać artykuł na newsletter – daj nam znać przez e-mail

The Polish garden as we know it

One lazy Sunday afternoon, I was resting in the garden with my mum, who visits me here in England once a year, stretching out in the chair I asked if she could water the plant pots. My mum, not paying attention to the hot weather, proceeded with the task in hand. After a moment, she asked me, ‘Why do you have so many plants in pots when you have a garden’? I answered, ‘I do not really know, I never thought about it.’
I looked around my little garden and wondered, why does my garden look different from the one I grew up with? I thought of my family home in Poland; of the gardens of my grandmother, my mother, and of those gardens I saw in my village. All these gardens had something in common and they were all different to those here in England.  Every farmhouse and smallholding had a huge front garden full of flowers. With nostalgia, I think of my mum digging the front garden in the spring, planting fresh daffodils and tulip bulbs (of course the tulips had to be red as you could not get hold of other colours) but, most importantly, I remember her trailing narrow pathways in different shapes from circles through diamonds to squares. Something that fascinated me in the past is now amusing as I have fond memories of my mom shouting at me to ‘stay on the path!’

Winding paths

Why did everyone in the village have these winding paths in their garden? The answer is simple, so as not to destroy freshly planted flowers nor freshly sown seeds. What was most funny about the gardens in my village is that, despite all those breathtakingly beautiful gardens, no-one ever harvested the flowers to put them in vases in their homes unless the church’s main altar required fresh flowers for Sunday service. Of course, that is a completely different story; everyone in the village wanted their flowers to be placed on the main altar on Sunday. It was a great honour! How sweet it is to think about this these days!

So, what was the purpose of these fantastic front flower gardens? In my opinion, probably only two of them: to be displayed at the church’s altar for everyone to see and for healthy competition to make sure that our garden was better than the neighbours. Certainly not to rest and enjoy in a chair, after all, a chair would not fit on the path!

Self sufficiency

At the back of the house, there was often an orchard and vegetable plot. Every smallholding was self-sufficient and from seeds often sown directly in to the ground they could grow all kinds of seasonal vegetables to be consumed, home processed in all sorts of ways or stored in earth mounds or foxhole-like storage until the next season.
One might wonder why we had grown all our vegetables? I can think of only one answer: because they could not be bought at the local shop. This, however, brings to mind the problem of the chicken and the egg. Were there no vegetables in the shop because everyone grew their own, or did everyone grow their own because they could not be bought in the shop? Anyway, even now when I visit my mum in Poland and go to the local shop to get carrots the saleswoman will give me a strange look and ask, ‘doesn’t your mom does grow her own vegetables?’ and I will receive two shrivelled carrots. So, now, despite there being carrots in the local shop, nobody buys them because we still prefer to grow our own vegetables in our back gardens.

Gardens for leisure & pleasure

Leaving aside the nostalgia of the Polish garden and coming back to my lazy Sunday afternoon, I said to my mum that I know that my British garden is quite different to the one in my old family home but it has a different function and I like it. I like it because its function is family enjoyment; I can barbecue and spend time with my family, I can put a sunbathing chair anywhere I want on the grass and read a book, I can run around across the grass with my little niece Hannah and guess what? We don’t have to worry about staying ‘on the path’.
I wonder how my garden would look if I did not ever leave Poland? Probably like my mum’s garden: full of flowers that we cannot pick and full of vegetables and fruits, a garden of hard work rather than leisure. But at least I would not have to worry about watering plants in pots because everything grows in the ground.
And you, dear reader, where do you get your carrots from?
The end.

If you would like to write an article on your garden- let us know by email.